Powiększanie ust

Obiecałam, że opiszę jak wyglądało powiększanie ust z mojej perspektywy. Celowo wstrzymałam się z publikacją dotyczącą moich wrażeń, bo czekałam aż wszystko się ułoży i wygoi.

Nie zastanawiałam się nad zabiegiem zbyt długo. W pewnym momencie stwierdziłam, że byłoby super spróbować i umówiłam się na wizytę do Agnieszki Kurpias, która prowadzi Klinikę Urody w Warszawie. Oczywiście zanim się spotkałyśmy zrobiłam ogromny research na temat ust, ich powiększania,  gabinetów oraz preparatów. Lubię dużo wiedzieć i cieszę się, że wybrałam odpowiednie miejsce. Obejrzałam na Instagramie setki prac pani Agnieszki i zdecydowałam, że to właśnie ona zajmie się moimi ustami.

Gabinet jest bardzo sterylny, co było dla mnie warunkiem absolutnie koniecznym. Na miejscu po konsultacji i ustaleniu efektu, do którego dążymy zostałam znieczulona znieczuleniem dentystycznym, które zostało nałożone na usta (nie był to zastrzyk zniczulający). Po kilku minutach zaczęłam tracić czucie, co było dość dziwne, ale oczywiście nic strasznego. Później zaczęło się powiększanie ust, czyli wprowadzanie preparatu – wybrałam kwas hialuronowy StylAge M (1ml). Po zabiegu dostałam numer seryjny wprowadzonego produktu.

Generalnie bardzo boję się igieł, a pobieranie krwi sprawia, że prawie mdleję. Na własne życzenie zdecydowałam się na sprawienie samej sobie ogromnego stresu. Nasłuchałam się, że powiększanie ust strasznie boli. Że usta puchną i nie da się wyjść przez parę dni z domu, bo wygląda się jak bokser po walce. Ból to kwestia indywidualna, ale dla mnie wkłucie było porównywalne do ugryzienia komara. Nie powiedziałabym, żeby było to jakieś super nieprzyjemne. A na pewno już nie mogę podpisać się pod stwierdzeniem, że to boli. Być może dlatego, że w preparacie StylAge są środki znieczulające.

Po zabiegu zaleca się pić dużo wody, co było dla mnie sporym wyzwaniem, bo zazwyczaj piję bardzo mało i trzeba było to zmienić. Dobrze jest kontrolować ilość wypitej wody – zalecane minimum to 2 litry.

Dobę po zabiegu usta były dość mocno spuchnięte, ale nie na tyle, żebym musiała rezygnować z wyjścia do ludzi. Kolejna doba – opuchlizna prawie zeszła. Później miałam wrażenie, że efektu nie ma, bo zauroczył mnie widok opuchniętych ust. Wszystkim, którzy mają tak samo, polecam obejrzenie starych zdjęć – takich sprzed powiększania. Często jest tak, że gdy opuchlizna schodzi mamy wrażenie, że usta są jakie były przed kwasem. Ja mimo tego, że pierwotnie chciałam bardzo subtelną zmianę zdecydowałam się jeszcze dołożyć preparatu.

Po dwóch tygodniach dołożyłyśmy jeszcze 1,5ml. Tym razem 1ml poszedł w górną wargę, a 0,5ml w dolną. Górna zawsze była trochę mniejsza i pani Agnieszka zdecydowała, że rozłożymy preparat jak napisałam powyżej. I to była dobra decyzja. Górna warga zyskała ładną objętość.

Dlaczego właściwie to zrobiłam? Generalnie nigdy nie narzekałam na swoje usta, ale teraz je po prostu uwielbiam. Zupełnie nie żałuję wykonania zabiegu. Opinie na temat poprawiania wyglądu są totalnie różne. Mnie nigdy nie nie raziło, gdy ktoś sobie coś robił. Wychodzę z założenia, że jeśli ma to zagwarantować tej osobie dobre samopoczucie, to czemu nie. Zupełnie nie mam z tym problemu.

Chcę zaznaczyć, że nikogo nie namawiam na robienie sobie czegokolwiek. Wpis ma charakter informacyjny dla tych, którzy myślą o powiększeniu ust, a mają jakieś obawy oraz dla tych, którzy są po prostu ciekawi tematu.

Opuchlizna po zabiegu:

Powiększanie ust

 

 

Usta wygojone:

 

Powiększanie ust

 

 

Powiększanie ust

 

Powiększanie ust

 Powiększanie ust

Powiększanie ust

Powiększanie ustA tak było przed:

 

Powiększanie ust

Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć przed -> wszystkie posty sprzed 23 sierpnia 2017.

 

Strona internetowa Kliniki Urody TUTAJ.

8 comments / Add your comment below

Leave a Reply