Skip to content

KAT ASTRO Posts

Wielka dostawa produktów dla domu w TK Maxx

kat-astro-tk-maxx-dla-domu

 

Mam dobre wieści dla wszystkich miłośników wnętrzarskich perełek. Już dzisiaj do sklepów TK Maxx trafiła wyjątkowo duża dostawa na dział dla domu, a w nim oryginalne dodatki, akcesoria! To świetna okazja, aby nieco odświeżyć mieszkanie w związku z nadejściem wiosny! Najlepsze w TK Maxx jest to, że wszystkie produkty są w cenach do 60% niższych od regularnych cen sprzedaży w Polsce i na świecie!

Miejcie oczy szeroko otwarte, bo największe skarby znikają bardzo szybko. Z doświadczenia wiem, że warto zaglądać do TK Maxxa kilka razy w tygodniu, bo tak często są tam dostawy.

Pod tym linkiem http://www.tkmaxx.pl/znajdz-sklep  możecie sprawdzić, gdzie znajduje się Wasz najbliższy TK Maxx.

Leave a Comment

Noursahbah – Boutique Bed Bangkok

Naszym drugim hotelem w Bangkoku był Noursahbah, mały hotel butikowy znajdujący się bardzo blisko Jim Thompson House, który udało nam się odwiedzić.

Jest to po prostu perfekcyjna lokalizacja na zakupy. Odwiedziłam zarówno bardziej polecane na forach MBK i Platinum Fashion Mall, oba centra są w odległości kilometra z małym hakiem od hotelu. W tej okolicy jest też Pratunam Market z ubraniami i mega dużym wyborem knajpek z jedzeniem. Biorąc pod uwagę straszne upały (35 stopni) bardzo wygodnie jest robić zakupy w klimatyzowanym pomieszczeniu, a ceny w Bangkoku są po prostu fantastyczne i nigdzie na świecie do tej pory takich nie widziałam. Będzie mi bardzo trudno przyzwyczaić się do wywindowanych cen w sieciówkach w Polsce.
img_3706

 

 

 

img_4570-1

 

 

Noursahbah położony jest w bardzo miejskim otoczeniu. W okolicy są masaże w bardzo dobrych cenach – od 180 THB za godzinę. W porównaniu, ceny na Phuket zaczynają się od 300 THB. To będzie bardzo dobry wybór dla osób, które chcą poczuć klimat Bangkoku. W okolicy jest też dużo taniego streetfoodu i stacja odpowiednika metra – BTS/Skytrain – przystanek Phaya Thai, skąd można się dostać w różne części miasta. My oczywiście okolicę zwiedziliśmy pieszo, aby jak najbardziej wczuć się w tutejsze życie.

 

 

img_4082

 

Co zrobiło na mnie największe wrażenie, to widok z naszego pokoju. Położony na ostatnim piętrze apartament miał panoramiczne okna i balkon.

 

img_4633

 

Tu zdjęcie z balkonu:

img_3647

 

Na ostatnim piętrze poza naszym pokojem znajdował się ogólnodostępny taras. Dla mnie to chyba największy plus tego miejsca. Widok zrobił na mnie ogromne wrażenie.

 

img_4580

 

Kolejną ogromną zaletą była część kuchenna dostępna dla gości przez całą dobę. Poza herbatą i kawą są jogurty, pieczywo, mleko, masło orzechowe, owoce, muesli, owoce i soki.

 

Adres hotelu:

164 Petchaburi Soi 7 Petchburi Rd. Bangkok Thailand 10400
Leave a Comment

Khao Lak i pobyt w tajskim szpitalu

kat-astro-thailand-2

 

 

W poprzednim poście o Khao Lak pisałam, że zamierzam wybrać się do parku zobaczyć wodospad. Moje plany zostały drastycznie pokrzyżowane. Obudziłam się około 9 i 30 minut później moje serce zaczęło walić jak szalone.

Na początku starałam się nie panikować, ale zaczęła mnie bardzo boleć klatka piersiowa, a ból promieniował na obie ręce. Jako, że moja mama bardzo młodo przeszła zawał i wiem jakie są jego objawy byłam prawie przekonana, że dzieje mi się coś podobnego. Łukasz pobiegł do obsługi hotelowej, która chciała wezwać lekarza. Lekarza nie było, konieczna była karetka. Okazało się, że żadnej nie ma w pobliżu i musimy jechać do szpitala taksówką. Taksówka ta to był samochód typu pick up z zainstalowanymi ławkami, co w mojej kondycji nie było najbardziej komfortowe, ale skutecznie odwracało uwagę od samopoczucia. Po 30 minutach dotarliśmy do szpitala, gdzie zmierzono mi ciśnienie. Było dwukrotnie wyższe od mojego normalnego (90/60). W przeciągu chwili zbiegł się personel i za moment byłam podłączona do kroplówki, tlenu i monitorowania serca. Byłam totalnie przerażona, bo lekarze rozmawiali między sobą po tajsku i kompletnie nic nie rozumiałam. Generalnie w szpitalu byłam dwa razy w życiu, jak byłam bardzo mała, czego nie pamiętam i na badaniach hormonalnych. Całe zajście było dla mnie ogromnym stresem. Z pięknego hotelu zostałam przewieziona do placówki, która delikatnie mówiąc różniła się od standardów europejskich.

Dziewczyna z hotelu, w którym przebywałam (X2 Anda Mani) przez cały czas była przy mnie i w miarę możliwości tłumaczyła co się dzieje. Zamówiono karetkę i zostałam przewieziona do jednego z najlepszych szpitali w tej części Tajlandii – Bangkok Phuket Hospital, gdzie podobno leczą się tylko bogaci Tajowie i turyści. Ten szpital wyglądał już zupełnie inaczej. Trochę jak hotel, albo jakaś prywatna klinika. Na miejscu ponownie zrobiono EKG, zmierzono ciśnienie oraz wykonano echokardiografię. Potem wyniki tych badań omówił ze mną lekarz. Okazało się, że to arytmia serca, która nazywa się SVT. Jest to podobno przypadłość, która spotyka często młode kobiety i niestety jest duże prawdopodobieństwo nawrotu. Na szczęście już dobrze się czuję i mam nadzieję, że nigdy więcej mnie to nie spotka. Oczywiście zajmę się problemem po powrocie do kraju.

 

 

kat-astro-thailand

 

Zastanawiałam się, czy opisywać tę historię na blogu. Myślałam nad osobnym wpisem z fotografiami ze szpitala, jednak zdecydowałam się tylko na opis mojej przykrej historii, aby przekazać pewną wiedzę na temat ubezpieczeń w podróży i tego jak one w praktyce funkcjonują. Nie załączam zdjęć, bo w zasadzie nie mam ochoty upamiętniać tego dość traumatycznego dla mnie przeżycia. Chciałabym, aby moja historia była dla Was przestrogą. Jeśli jedziecie poza granice kraju, wykupcie ubezpieczenie! To nie jest strasznie drogie – 3 tygodnie w Tajlandii to około 200zł. Mówiąc szczerze nie sądziłam, że kiedykolwiek mi się przyda, ale moja babcia od 40 lat pracuje w branży nie wypuściłaby mnie na wakacje bez ubezpieczenia.

Cała moja “przygoda” trwała od 9.30 do około 17 tego samego dnia. Przedstawię z jakimi kosztami wiązała się pomoc medyczna w Tajlandii. Pierwszy szpital wystawił rachunek na kwotę 3300 THB, czyli około 380 złotych. Do niego musiałam dojechać taksówką, która kosztowała mnie ponad 100zł. Te koszty pokryłam sama, a właściwie wyłożyła ją za mnie moja przeurocza opiekunka, o której już wspomniałam. Ja niestety byłam przykuta do łóżka i podłączona pod aparaturę.

W kolejnym szpitalu wystawiono rachunek na kwotę ponad 15 000 THB, czyli ponad 1700zł. I teraz bardzo ważne. Jak cokolwiek Wam się dzieje zagranicą, to zanim zapłacicie cokolwiek – kontaktujecie się z firmą ubezpieczeniową. Oni mają za zadanie skontaktować się ze szpitalem i pokryć koszty. Możecie oczywiście zapłacić, ale w takim wypadku koniecznie prosicie o rachunek, który jest Waszą jedyną podstawą do rozliczenia z firmą. U mnie problem był taki, że nie miałam jak kontaktować się z firmą ubezpieczeniową, bo żadna z naszych polskich kart nie działała w Tajlandii. Kompletnie nie wiem dlaczego, bo w Chinach nie miałam tego problemu. Skontaktowałam się przez internet ze swoją mamą, która w moim imieniu złożyła wniosek o likwidację szkody. Infolinia firmy to był oczywiście polski numer z moim ulubionym wybieraniem tonowym i informacją o długim czasie oczekiwania na połączenie. Koszt minuty połączenia do 2 strefy w sieci Play to 10zł za minutę, więc nawet nie chcę wiedzieć jaki rachunek by przyszedł, gdyby jednak moja karta działała.

Co ciekawe i czego się dowiedziałam – ubezpieczenie nie pokrywa chorób przewlekłych. Nie wiem czy tylko moje, czy każde, ale warto sprawdzić warunki przed wyjazdem. Moje pokryło koszty związane z leczeniem, ponieważ nie miałam żadnej historii choroby – została wykryta podczas pobytu w Tajlandii. Ale od razu powiem – warto mieć zabezpieczenie finansowe w postaci kilku dodatkowych tysięcy, ponieważ w normalnym toku musiałabym zapłacić za siebie z góry, do czasu aż firma sprawdzi, czy nie choruję od dawna. Miałam to szczęście, że dość stanowczo poprosiłam, aby pokryli te koszty, a moja babcia jest agentem ubezpieczeniowym i przyspieszyła cały proces. W moim wypadku te kilka godzin pomocy kosztowało prawie 3 tysiące złotych (dwa szpitale + taksówki).

Mam nadzieję, że moja historia upewni Was, że warto się ubezpieczyć. Jestem młodą osobą, uważam na siebie, nie uprawiam sportów ekstremalnych i naprawdę nie sądziłam, że akurat podczas wakacji w Azji przyjdzie mi wylądować w szpitalu. Dla tych, którzy planują wyjazd do Tajlandii – służba zdrowia jest tutaj na bardzo wysokim poziomie, więc nie ma co się martwić o jakość usług.

 

kat-astro-thailand-3

 

Zdjęcia nie korespondują z treścią wpisu, ale proszę o wyrozumiałość. Chciałam Wam przekazać niezbędne informacje o jednej z podstawowych rzeczy, jeśli decydujecie się na wyjazd.

Zdjęcia zostały wykonane dzień wcześniej w przepięknym Khao Lak.

Leave a Comment

The Twelve Hotel Bangkok

 

Bangkok pełen jest przeróżnych opcji noclegowych. Zaczynając od backpackerskich, po ekskluzywne hotele siecowe. Na pierwsze dni wybralam miejsce niesamowicie spokojne i kameralne, o co dość trudno w tym chaotycznym mieście.

Hotel został założony przez dwóch Francuzów. Jeden z nich jest architektem, drugi prowadził własną firmę. Po 20 latach pracy w Paryżu postanowili otworzyć własny hotel. Ich celem było znalezienie cichej lokalizacji, która będzie idealnym zakończeniem po całym dniu spędzonym w szalonym Bangkoku. Po paru miesiącach niełatwych poszukiwań udało się znaleźć to miejsce. The Twelve Hotel znajduje się przy Sukhumvit 49, w dzielnicy zwanej “Upper Sukhumvit”. Są to dwa piękne domy otoczone tropikalnym ogrodem, które należały wcześniej do ambasadora.

Co ciekawe, do dyspozycji gości pozostawał ekskluzywny przewodnik po Bangkoku z serii Louis Vuitton. A na zdjęciu jeden z dwóch najlepszych przedwodników dostępnych na rynku polskim “Tajlandia na walizkach” wydany przez National Geographic.

 

 

kat-astro-the-twelve-hotel-5

 

 

Przestrzeń została zagospodarowana z wielką dbałością o detal. Chińskie i tajskie antyki umieszczone w obiekcie są dostępne na sprzedaż, dlatego wnętrza hotelu ulegają ciągłym zmianom. Na zdjęciach poniżej kilka mebli, które przykuły moją uwagę.

kat-astro-the-twelve-hotel-9

 

 

 

kat-astro-the-twelve-hotel-7

 

 

 

kat-astro-the-twelve-hotel-6

 

 

 

dsc07410

 

 
kat-astro-the-twelve-hotel-3

 
kat-astro-the-twelve-hotel-4

Czerwony kredens, który stał w naszym pokoju to jeden z mebli, które chętnie bym ze sobą zabrała do Warszawy. Jest to mocny akcent we wnętrzu, uwydatnia jego charakter. 

 

 

 

kat-astro-the-twelve-hotel-11

 

 

 

 

kat-astro-the-twelve-hotel

 

 

 

kat-astro-the-twelve-hotel-2

 

 

Wspaniałym miejscem wypoczynku po upalnym dniu był basen. Obiekt ma niewiele pokoi, więc nie ma szans, aby przestrzeń była zatłoczona. Wedle życzenia, jest możliwość podania śniadania przy basenie, z czego oczywiście skorzystałam, aby móc w pełni rozkoszować się otaczającą przyrodą.

 

kat-astro-the-twelve-hotel-10

 

The Twelve Hotel poleciłabym absolutnie wszystkim, którzy chcieliby po całodziennym, intensywnym zwiedzaniu Bangkoku odpocząć otaczając się ciszą i zielenią. Bardzo podoba mi się to, że przestrzeń nie jest zunifikowana. Każdy pokój wygląda trochę inaczej, dookoła mnóstwo oryginalnych dekoracji i antyków. To jeden z niewielu hoteli, w którym czułam się naprawdę wyjątkowo, a zarazem trochę jak w domu.
Pobyt w tym miejscu to dla mnie ogromna dawka wnętrzarskich inspiracji.
Leave a Comment

Khao Lak / Thailand

kat-astro-khao-lak-2

 

 

Khao Lak to pierwsze miejsce, do którego udaliśmy się po przylocie na Phuket. Wieczorem przywitała nas solidna burza i ogromna ulewa. W tym regionie w 2004 roku miało miejsce tsunami, które zostało wywołane trzęsieniem ziemi na Oceanie Indyjskim. W wyniku tej katastrofy zginęło łącznie prawie 300 tys. osób. Jeśli chodzi o Tajlandię, to właśnie Khao Lak zostało jednym z najbardziej dotkniętych regionów. Zginęło tu około 4000 osób.  Obecnie infrastruktura jest odbudowana i nie widać żadnych śladów ogromnej tragedii sprzed 14 lat.

Z powodu tsunami miejsce to  jest wciąż dość spokojne, a plaże w miarę puste. Oczywiście nie oznacza to, że nie ma tu turystów. Wśród języków, które słyszałam poza tajskim był tylko niemiecki.

Khao Lak to region położony wzdłuż linii brzegowej w prowincji Phang Nga. Mieści się tu park narodowy Khao Lak–Lam Ru z licznymi wodospadami, w tym największym Lam Ru Waterfall, który “działa” przez cały rok. Jutro zamierzam wybrać się do parku zobaczyć pobliski wodospad, który mieści się niecały kilometr od hotelu, w którym się zatrzymałam (X2 Khao Lak Anda Mani Resort).

 

 

kat-astro-khao-lat-11

 

Swimsuit: Calzedonia | Shirt: Monki | Sunglasses: Celine Marta

 

kat-astro-khao-lak-6

 

 

 

 

img_5757

 

Leave a Comment

TK Maxx Promenada / Warszawa

Na mapie Warszawy pojawił się kolejny, szósty już sklep TK Maxx. Miałam przyjemność uczestniczyć w otwarciu sklepu w Promenadzie.

 

img_2867

 

 

W TK Maxx znajdziecie aż 5 działów: odzież damska, męska, dziecięca, obuwie, dodatki i fantastyczne produkty dla domu. Wszystkie dostępne w cenach do 60% niższych od regularnych cen sprzedaży w Polsce i na świecie, o czym nie raz się już przekonałam. Co uwielbiam w tym sklepie? Zawsze uda mi się znaleźć coś genialnego. Bardzo często wpadam do któregoś ze sklepów jak szukam czegoś oryginalnego do domu – zapachy, świece, pościel, a nawet meble! Bardzo wiele akcesoriów do domu to produkty importowane z przeróżnych zakątków świata, przepięknie wykonane i przede wszystkim niepowtarzalne.

dsc_1620

 

Kolejny dział, który po prostu uwielbiam to okulary przeciwsłoneczne. W każdym sklepie znajdziecie szeroką gamę opraw od największych projektantów. Takie okulary posiadają wysokie kategorie, jeśli chodzi o ochronę UV. Powiem Wam, że większość moich okularów upolowałam właśnie w TK Maxx w Łodzi i Warszawie.

 

dsc_1502-2

 

Podsumowując – TK Maxx to sklep, z którego nie da się wyjść z pustymi rękami. Nawet mój chłopak, który nie jest wielkim fanem zakupów zawsze znajduje coś dla siebie.

 

img_2807-1

 

 

 

 

Leave a Comment

Bangkok – Pierwsze wrażenia

Nasza podróż zaczynała się z lotniska Chopina w Warszawie. Po pierwszym locie mięliśmy przesiadkę w Doha. Według planu miało być dużo czasu na transfer (2 godziny), jednak nasz wylot sporo się opóźnił z powodu konieczności odśnieżania skrzydeł samolotu. W rezultacie trzeba było kolejne 20 minut czekać na wolne miejsce na przyjęcie samolotu na lotnisku w Katarze. Zostało 30 minut na przesiadkę, więc dosłownie biegliśmy na drugi samolot. Byłam trochę przerażona, ale ostatecznie się udało i po kolejnych 7 godzinach w podróży wylądowaliśmy w Bangkoku.

 

img_3029

 

 

To nasz pierwszy wyjazd do Tajlandii, więc nie do końca wiedzieliśmy czego się spodziewać. Opinie na temat tej ogromnej stolicy są dość zróżnicowane.

Z lotniska dostaliśmy się pociągiem Airport Link. Mimo podobno fantastycznych cen taksówek, zdecydowaliśmy się na komunikację miejską z prostego powodu. Korki w mieście są ogromne i nasza podróż wydłużyłaby się minimum dwukrotnie. Cena za przejazd to z tego co pamiętam około 5 zł. Byłam bardzo zmęczona, dlatego nie mogę przypomnieć sobie dokładnej kwoty w lokalnej walucie.

W Tajlandii obowiązują bahty. Za złotówkę kupimy na ten moment trochę powyżej 8 bahtów (THB – Thai Baht). Oczywiście kursy się zmieniają, dlatego warto to zweryfikować przed wyjazdem.

Ceny na miejscu są bardzo niskie. Najbardziej przypadły mi do gustu świeże soki wyciskane z przeróżnych owoców, które można kupić dosłownie na każdym kroku. Cena soku z pomarańczy to 20 bahtów, czyli około 2,33zł. Jego smak nie przypomina tego, który znam z Europy. Tutejsze smakują bardziej jak mega słodkie mandarynki. Polecam sprawdzać ceny – mogą bardzo się różnić. Dla przykładu: wczoraj byliśmy na weekendowym targu Chatuchak Market, gdzie wspomniany napój na wejściu kosztował 20THB (najczęsciej spotykana cena), natomiast już na miejscu, w głębi zapłaciliśmy 50THB, co było mocno zawyżoną ceną, z którą się wcześniej nie spotkałam (kupiliśmy podczas pobytu około 10 butelek soku, wszystkie za 20-30THB). Więcej na temat jedzenia na pewno napiszę wkrótce, jak przetestuję więcej nowych smaków.

 

img_3479

Chatuchack Park

Nasze pierwsze wrażenia z pobytu w tym chaotycznym mieście są rewelacyjne. Jest to miejsce pełne kontrastów, nietypowych rozwiązań i co najważniejsze zupełnie odmiennej kultury. Mimo tego, jest dość łatwo się tu odnaleźć.

Leave a Comment

Céline Marta Sunglasses

img_2877-1

 

Céline Marta właśnie dołączyły do mojej kolekcji okularów przeciwsłonecznych. Dziś lecę na wakacje, więc cieszę się, ze nie muszę czekać na lepszą aurę aby je nosić. Staram się zawsze inwestować w akcesoria wysokiej jakości. Okulary wykonane są z trwałego acetatu (w 75% jest to bawełna), który jest naturalnym, antyalergicznym i plastycznym tworzywem. Oprawę można dostosować do kształtu twarzy i uszu, co na pewno znacznie poprawi komfort noszenia. Bardzo podoba mi się kolor szkieł i ich cieniowanie. Oprócz tego oryginalne wykończenie. Na zewnąrz oprawy są granatowe, w środku w pattern “havana”. Połączenie tych kolorów jest po prostu genialne.

 

img_2870-1

 

Bardzo podoba mi się kolor szkieł i ich cieniowanie. Oprócz tego oryginalne wykończenie. Na zewnąrz oprawy są granatowe, w środku w pattern “havana”. Brzegi są w odcieniach kości słoniowej. Połączenie kolorów jest po prostu genialne.

 

img_2873

Leave a Comment

Semilac: Creamy Cookie

Kolekcja lakierów hybrydowych Semilac stale się powiększa. Ostatnio dołączyły do niej kilka kolorów:

030 Dark Chocolate

049 True Pink

127 Violet Cream

162 Creamy Cookie

163 Your Angel

135 Frappe

kat-astro-semilac-4

 

 

 

Większość z nich to pastelowe, delikatne odcienie, które wybrałam z myślą o nadchodzącej wiośnie. Pośród nich od dawna lubiany przeze mnie od dawna Frappe. Kolor, który w piękny sposób stapia się ze skórą i jest najbardziej subtelny. Wszystkie inne to dla mnie nowości.

Na pierwszy test wybrałam kremowy jak sama nazwa wskazuje Creamy Cookie. Od dawna chodził mi po głowie beżowy, jasny kolor. Mogę powiedzieć, że jest bardzo podobny do 032 Biscuit, tylko zamiast różu wpada w kość słoniową. Jest absolutnie przepiękny i szlachetny. Wyraźnie odcina się od skóry, ale nie jest tak drastyczny jak biały. Dla mnie to strzał w dziesiątkę. Jedyny minus jest taki, że trzeba nałożyć 3 warstwy do pełnego krycia.

True Pink możecie zobaczyć w poprzednim poście. Jest to bardzo miły odcień różu, nie za blady, nie za intensywny, czyli właściwie taki, o który mi chodziło.

Co do reszty kolorów, będę je testować w najbliższym czasie, chociaż tak mi się podoba obecny, że wcale nie mam ochoty go zmieniać.

 

 

kat-astro-semilac-2
 

 

 

Leave a Comment

Pink Fur

kat-astro-pink-fur-3

 

 

Fur: Dennis Basso | Pants: Never Denim (Bik Bok) | Shoes: Zara | Blouse: Replay |

Sunglasses: Valentino | Necklace: Tassel Concept | Watch: Daniel Wellington | Cashmere scarf: Pringle of Scotland

 

 

kat-astro-pink-fur-4

 

Wreszcie nadszedł moment, kiedy nachodzi mnie ochota na jakieś wyraziste barwy. To chyba konkretny znak przesilenia zimowego. Jak pisałam już w poście o trendach na wiosnę/lato 2017 kolor różowy jest absolutnie pożądany, zwłaszcza w odcieniach fuksji. Chcąc napisać więcej sprawdziłam Wikipedię i okazuje się, że fuksja zaliczana jest do gamy czerwieni, czego przyznam szczerze się nie spodziewałam. Nie jestem ekspertem w kolorach i ich nazewnictwie, ale jest to dla mnie niespodzianka.

 

kat-astro-pink-fur-5

 

 

 
kat-astro-pink-fur-6

 

 

Jeśli chodzi o paznokcie to moja kolekcja kolorów stale rośnie. Na zdjęciu Semilac True Pink (049). Niedługo przygotuję wpis z tymi, które w ostatnim czasie otrzymałam. Wybrałam kilka pięknych, pastelowych kolorów z myślą o wiośnie. Wszystkie tak bardzo mi się podobają, że nawet nie wiem od którego zacząć. Już za 9 dni lecę na moje wymarzone wakacje i chyba zabiorę ze sobą zestaw. Jest na tyle poręczny, że bez problemu powinien zmieścić się w walizce. Ciekawe jak się sprawdzi w podróży.

 

 

kat-astro-pink-fur-7

 

 

Bardzo podobają mi się skarpetki ze złotym lub srebrnym połyskiem/nicią. Niestety nigdzie ich nie widuję. W ogóle uważam, że panuje dość słaba dostępność ładnych skarpetek. Albo są zwykłe, albo w dość infantylne wzory, czego nie jestem fanką. Nie jest to może najważniejszy element garderoby, ale naprawdę potrafi stanowić ciekawy detal. Te ze zdjęcia kupiłam już dawno temu i już nawet nie pamiętam gdzie. Jeśli ktoś z Was wie gdzie można kupić takie, lub podobne, dajcie znać.

 

 

kat-astro-pink-fur

Leave a Comment